Fortuna kałem sie tuczy


wtorek, 28 czerwca 2011

PWST Krakow

Lubię to!

Chyba nie będzie w tym nic złego, że na swoim blogu ucieszę się. Mam z czego: wczoraj zostałem reżyserem. Dyplomowy spektakl, obrona i już. Jej magnifcencja prof. Ewa Kutryś, przewodnicząca komisji , nie tylko pogratulowała, ale wyraziła życzenia. Jeśli się spełnią (oby!!!) świat bedzie piękniejszy.
Komisji złożonej m.in. z mojego dobrego ducha prof. Żuka Opalskiego i Laco Adamika gratuluję dobrej decyzji. Dyplom uzyskałem jako ostatni z  naszego 7-osobowego roku. Pocieszam się, ze ostatni będą pierwszymi :)
Od 3 do 5 spacerowałem po Krakowie i pierwszy raz widziałem Rynek niemal zupełnie bez ludzi. Podobało mi się. Do tej pory bardzo często odwiedziałem Kraków, mam nadzieję, że tak pozostanie.

sobota, 4 czerwca 2011

Zlote Maski, Malkovich i Lódź

Dwunastu laureatów

Nie mam możliwości rozpisać się, więc suchy komunikat: zebrała się Kapituła łodzkich Złotych Masek i postanowiliśmy...

Złote Maski w sezonie 2010/2011 przyznaliśmy:

za najlepszą scenografię - Wojciech Stefaniak (za "Mord" w Teatrze Nowym i "Opowieści o zwyczajnym szaleństwie" w Teatrze Studyjnyjm)
za najlepszą muzykę - Jakub Ostaszewski (za muzykę do "Apokalipsy" w Teatrze im. Jaracza)
a najlepszą rolę męską - Andrzej Wichrowski (za role w: "Przed odejściem w stan spoczynku" i "Słowie")
za najlepszą rolę kobiecą: Milena Lisiecka (za rolę w "Przed odejściem w stan spoczynku")  i Matylda Paszczenko (za role w: "Przed odejściem w stan spoczynku", "Pamięci wody" i "Gorącym lecie w Oklahomie")
za najlepszą reżyserię - Grzegorz Wiśniewski ("Przed odejściem w stan spoczynku")  i Mariusz Grzegorzek ("Słowo")
za najlepszy spektakl w sezonie - Teatr im. Jaracza za "Przed odejściem w stan spoczynku" w reż. Grzegorza Wiśniewskiego
za najlepszy spektakl w teatrze lalek - Teatr Arlekin za "Złotą różdżkę" (scenariusz i reżyseria Jerzy Bielunas)
Nadzwyczajna Złota Maska: Teatr im. Jaracza za festiwal Nowa Klasyka Europy
Nadzwyczajna Złota Maska: Anna Walczak za całokształt twórczości artystycznej
Wszystkim gratuluję, postaram się w przyszłym tygodniu napisać dwa zdania więcej.

Maski wręczyliśmy w Teatrze im. Jaracza, a uroczystość okrasił swym występem John Malkovich. Dziękujemy "Jaraczowi" za gościnę.

wtorek, 24 maja 2011

PWST Kraków, dyplom Jacka Mikołajczyka

Urodził się reżyser!

Jacek Mikołajczyk dał premierę. Pierwszą w reżyserskim życiu: dyplomową. „Przebudzenie wiosny”. To mój kolega z roku i przyjaciel. Recenzji nie będzie z wielu oczywistych powodów. Głupio byłoby oceniać przyjaciela, a zarazem kolegę po fachu. No, prawie, bo mój dyplom wciąż przede mną (co to będzie, co to będzie…).

Cieszę się, że Jacek ma to już za sobą. I to w świetnym stylu. Napracował się niezwykle, a efekt, jaki uzyskał, wywołał we mnie wzruszenie. Mam utalentowanego przyjaciela. A on miał świetną obsadę. Ale, jak wspomniałem – ocen nie będzie. Powiem tylko, że podobało mi się. Jacku, trzymam za Ciebie kciuki.

PS. Nie byliśmy w „Bunkrze…” Świętowaliśmy w knajpce Teatru im. Słowackiego. W taksówce wypadł mi z kieszeni telefon. Próbuję go znaleźć, ale łatwo nie jest.

wtorek, 17 maja 2011

Rozwiązanie

Dyplom krakowski

Sprawa z dyplomem ostatecznie skrystalizowała. Opera Krakowska w osobie dyrektora Bogusława Nowaka zaproponowała zrealizowanie koncertu 18 czerwca podczas Nocy Teatrów. Odbędzie się on o godz. 20 w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wystąpią artyści Opery Krakowskiej, publiczność, miejmy nadzieję, dopisze. Dzień lub dwa dni później - obrona.
Tymczasem myślę jak to ciekawie zrobić i wyruszam do Krakowa. Spotkania, próby, fajnie. W piątek obejrzę spektakl dyplomowy Jacka Mikołajczyka. Chyba później pojawimy się w Bunkrze Sztuki by świętować sukces mojego przyjaciela. W dużym gronie ;)
Profesorowi Żukowi Opalskiemu WIELKIE DZIĘKI!

piątek, 13 maja 2011

Sytuacja bez przerwy dynamiczna

Pat totalny

Kiedy już byłem w ogródku i witałem się z gąską, Joanna Woś rozchorowała się. Ergo: nie będzie "Królowych". A dyplom być musi. I co ja teraz zrobię? Życie jakoś ostatnio mnie nie rozpieszcza, szczęśliwie Prof. Żuk Opalski wziął na siebie rolę ostoi. Czuję to oparcie, ale stres też. Nie chciałbym nikogo zawieść!

piątek, 6 maja 2011

Spadek

1001 drobiazgów

Mieszkanie opustoszałe. Meble, tzw. sprzęt agd, auto, biżuteria, licząc "na oko" tysiąc książek, jakieś dywany, porcelana, okulary, obrazy, drobiazgi. Mama wielu z nich dotykała setki razy. Noże, widelce, telewizor, ubrania. Teraz są same. Coś trzeba z nimi zrobić...
Pogrzeb (kosztował miliard), ksiądz (kompromitował Kościół Katolicki), mnóstwo ludzi na pogrzebie (wszystkim dziękuję w imieniu mamy), kwiaty, kwiaty, kwiaty... Usłane nimi sąsiadujące nagrobki. Siostra z własnymi refleksjami wygłoszonymi publicznie (dziękuję), smutny obiad w Analogii (dziękuję Mietku).
Rodzina bliższa i dalsza, przyjaciele, koleżanki i koledzy, znajomi, sąsiedzi z Łodzi, sąsiedzi ze wsi. Dziękuję.
I Klan Kucharskich. Przyjaciól od zawsze. Od nie wiem kiedy są rodziną. Nie "jak rodzina", ale rodzina. Najlepsza. Ciocia Ewa, wujek Romek, Ania, Piotruś, Ola, Przemek, Konrad, Marysia, Julka - najlepsi na świecie. Mam w nich oparcie, którego jestem pewien, można na Nich polegać jak na Zawiszy.
I ciocia Dzidka. Wrażliwa, czasem trudna, ale nie do podrobienia, trochę jak mama zakręcona i odważna, charakterna. I to też w Niej cenię i za to też Jej dziękuję.
Mam Was wszystkich i dlatego Hania może spać spokojnie.