Fortuna kałem sie tuczy


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bernadetta Grabias. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bernadetta Grabias. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 kwietnia 2012

Teatr Wielki w Lodzi: Pergolesi, Rossini, Kilar

Było genialnie!

                                                                          Fot.: Maciej Piąsta
                                                                                            

Dwa wspaniałe dzieła, reprezentujące dwie epoki: Stabat Mater Pergolesiego i Stabat Mater Rossiniego, wypełniły wieczór w kościele św. Mateusza w Łodzi. Bohaterami koncertu byli: Chór i Orkiestra Teatru Wielkiego w Łodzi, soliści: Dorota Wojcik, Olga Maroszek (Pergolesi) oraz Joanna Woś, Bernadetta Grabias, Pavlo Tolstoy i Aleksander Teliga (Rossini) – wszyscy pod znakomitą batutą Eralda Salmieriego. Długa owacja na stojąco ponad tysięcznej publiczności była nie mniej wspaniała, jak cały koncert.  Aż sobie zazdroszczę, że mogłem w nim uczestniczyć.  

A 3 maja, o godz. 20.30, w archikatedrze łódzkiej - koncert kompozytorski Wojciecha Kilara. Pod batutą Jacka Bonieckiego wystąpią: Chór i Orkiestra Teatru Wielkiego w Łodzi oraz Monika Cichocka, Agnieszka Makówka, Mirosław Niewiadomski i Grzegorz Szostak. W programie: Bogurodzica, Missa pro Pace i Victoria. Wstęp wolny!

niedziela, 11 marca 2012

Teatr Wielki, Madama Butterfly, Bernadetta Grabias

                      Suzuki



Bernadetcie Grabias także zdjęcie zrobił Maciej Piąsta. Mogę słuchać bez końca

niedziela, 26 lutego 2012

Madama Butterfly, Teatr Wielki w Lodzi na scenie Teatru im. Jaracza. Premiera

Japonia w Łodzi






Teatr Wielki 10, 11 i 13 marca zaprasza do Teatru im. Jaracza na premierę opery Giacoma Pucciniego "Madama Butterfly". To będzie inscenizowany koncert. Z udziałem... baletu. Obsada:

Madama Butterfly (Cio-Cio-San): Aleksandra Novina-Chacińska, Anna Wiśniewska-Schoppa
Suzuki, służąca Cio-Cio-San: Bernadetta Grabias, Agnieszka Makówka
Kate Pinkerton: Bernadetta Grabias, Agnieszka Makówka
Pinkerton: Tomasz Kuk, Sylwester Kostecki
Sharpless, konsul amerykański: Zenon Kowalski, Adam Szerszeń
Goro, japoński swat: Paweł Wunder, Dominik Sutowicz
Książę Yamadori: Andrzej Kostrzewski, Przemysław Rezner
Wuj Bonzo: Patryk Rymanowski, Grzegorz Szostak

A kierownictwo muzyczne - Tadeusz Kozłowski.
Będzie się działo.

Na zdjęciach, za archiwum TW, łódzkie, wielkie, Cio-Cio-San

sobota, 18 lutego 2012

Teatr Wielki, Filharmonia Lódzka

                Wielki u wielkich


Monika Cichocka

Agnieszka Makówka


Bernadetta Grabias




Teatr Wielki w Łodzi jutro po raz drugi zaprezentuje się na gościnnej estradzie Filharmonii Łódzkiej. Dziś pokazaliśmy Wielkie Chóry Operowe, w niedzielę, o godz. 19 - Wielka Gala Operowa. Koncert, będący wędrówką przez historię opery w wykonaniu naszych znakomitych solistów, wspaniale ubranych przez Marię Balcerek. "Wielka Gala Operowa" to rewia kreacji artystycznych i... kostiumowych. Wielu moich znajomych twierdzi, że Fashion Week wiele by skorzystał, gdyby miał w naszym koncercie partnera. Cokolwiek sądzić o takiej opinii, warto wybrać się w niedzielę do filharmonii, by popatrzeć i posłuchać. Dyryguje Ruben Silva.


FOT. CHWALISŁAW ZIELIŃSKI

poniedziałek, 24 października 2011

Maria Stuarda

Grabias, Woś, Rezner


Bernadetta Grabias śpiewa Elżbietę I doskonale i na scenie często jest potworem, któremu jednak współczujemy.
Joanna Woś jako Maria Stuart nosi się godnie, śpiewa zjawiskowo.
Przemysław Rezner jako Cecil nie ma łatwego zadania, ale intensywnie zaznacza swą obecność.

"Maria Stuarda" Donizettiego w Teatrze Wielkim w Łodzi to uczta wokalna na światowym poziomie. Co cieszy.

środa, 9 lutego 2011

Łódź: Teatr Wielki, Teatr im. Jaracza, Teatr Nowy

Ratujmy Teatr Wielki

W Teatrze Nowym obejrzałem premierę „Mordu” Hanocha Levina, reżyserował Norbert Rakowski. Inscenizacja uniwersalizuje dramat z dobrym skutkiem, jest nowoczesna, na innym aktorskim stylu gry oparta niż ten, który obowiązywał tu jeszcze „przed chwilą”. Szczególnie ucieszyli mnie: Michał Bielński (trzyma formę i ciekawie rozwija się) i Jolanta Jackowska (mam nadzieję na dobre powracająca do „zawieszonego” zawodu W „Nowym” idzie nowe? Oby. Trzymam kciuki.


W Teatrze im. Jaracza zobaczyłem „Barbelo, o psach i dzieciach” Biljany Srbljanovic, reżyserowała Anna Augustynowicz. Do tekstu podeszła z gotową formą, jaką podziwiałem w "Miarce za miarkę” Szekspira (warszawski Teatr Powszechny) i „Weselu” Wyspiańskiego (szczeciński Teatr Współczesny). I może dlatego spektakl łódzki wydał mi się już raz widzianym. Asceza w budowaniu relacji między bohaterami nie przysłużyła się, moim zdaniem, tekstowi, zawierającemu oczywiście poważne spostrzeżenia i refleksje, to jednak nie pozbawionemu nacechowania groteską. Było ciężko i moralizatorsko, mogło być lekko i równie mądrze. Najwięcej przyjemności sprawiły mi dwie panie: Justyna Wasilewska i Agnieszka Więdłocha. Doskonale funkcjonowała scenografia Waldemara Zawodzińskiego, wręcz zapraszająca do odrobinę lżejszej formy. Augustynowicz jakoś tego nie dostrzegła.

Przyjemność absolutną czerpałem oglądając i słuchając Joanny Woś w „Łucji z Lammermoor” Donizettiego. Ostatnio Teatr Wielki w Łodzi grywa rzadko, a jak już to proporcje ma zaskakujące: 3 tytuły operowe, 6 baletów, 1 operetka i 1 musical, ale 3 spektakle (to w lutym). Piotr Wujtewicz nie porwał swą batutą orkiestry, w partii Rajmunda podobał się Grzegorz Szostak, nienagannie zaprezentowała się Bernadetta Grabias jako Alicja, jak zwykle znakomity był Zenon Kowalski jako Henryk. A Edgar… miłosierdzie nakazuje przemilczenie skandalicznej produkcji wokalnej.

Teatr Wielki na swej stronie chwali się sukcesem Joanny Woś w partii Marii Stuart, pisząc przy okazji, że spektakl „Maria Stuart" G. Donizettiego jest koprodukcją Teatru Wielkiego w Łodzi, Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu i Opery Śląskiej w Bytomiu.

A to coś nowego. Szkoda, że teatr nie pisze kiedy tę koprodukcje zobaczymy w Łodzi. W repertuarowych planach nie ma ani jednego spektaklu „Marii…” do końca sezonu. Podobno w nowym sezonie w teatrze zacznie się remont. Czyżby więc dyrektor TW, Marek Szyjko, zainwestował w produkcję konkurencyjnych scen ot, tak sobie? Dziwne to jest nie mniej, jak to, że na skutek planowanego remontu zniknie (znajdujący się obok orkiestronu) magazyn instrumentów. Pomijając już to, że z dolnego foyer znikną szatnie. Ba, zniknie całe foyer. Marek Szyjko zaplanował bowiem budowę w tym miejscu sceny kameralnej. Można więc przypuszczać, że już niedługo zniknie sam Teatr Wielki, jakim znamy go od blisko 45 lat. Bo jeśli chodzi o kwestie artystyczne, to teatr znika już od ponad dwóch lat. Niknie na naszych oczach.

W 1992 roku, w roku jubileuszu 25-lecia Teatru Wielkiego i latach kryzysu w kulturze, teatr nie miał pieniędzy nawet na zorganizowanie koncertu jubileuszowego. Na łamach „Wiadomości dnia” zorganizowałem akcję „Ratujmy Teatr Wielki” i udało się. Był jubileuszowy koncert (ofiarodawcom raz jeszcze przy okazji dziękuję), znalazły się pieniądze na funkcjonowanie teatru i to w kwitnącej formie (dyrektorem był wówczas Antoni Wicherek). Czy dziś tez potrzebna jest taka akcja? Jeśli tak, to myślę, że najpierw trzeba zastanowić się przed kim teatr należy ratować.