Fortuna kałem sie tuczy


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PWST. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PWST. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 czerwca 2011

PWST Krakow

Lubię to!

Chyba nie będzie w tym nic złego, że na swoim blogu ucieszę się. Mam z czego: wczoraj zostałem reżyserem. Dyplomowy spektakl, obrona i już. Jej magnifcencja prof. Ewa Kutryś, przewodnicząca komisji , nie tylko pogratulowała, ale wyraziła życzenia. Jeśli się spełnią (oby!!!) świat bedzie piękniejszy.
Komisji złożonej m.in. z mojego dobrego ducha prof. Żuka Opalskiego i Laco Adamika gratuluję dobrej decyzji. Dyplom uzyskałem jako ostatni z  naszego 7-osobowego roku. Pocieszam się, ze ostatni będą pierwszymi :)
Od 3 do 5 spacerowałem po Krakowie i pierwszy raz widziałem Rynek niemal zupełnie bez ludzi. Podobało mi się. Do tej pory bardzo często odwiedziałem Kraków, mam nadzieję, że tak pozostanie.

wtorek, 20 lipca 2010

Copyright: Karolajna

Sprawiedliwości zadość

Od dawna miałem o tym napisać, ale wciąż wylatywało mi z głowy. Wstyd. Chodzi o fotografię, zamieszczoną jako „firmowa” tego bloga (blogu?). Zmobilizował mnie Przemek Klonowski, chociaż – bo nie wiedział – komplementował nie tę osobę, którą trzeba.


Otóż Przemo zauważył, że ten blog wyposażyłem w o wiele fajniejszą fotografię niż blog poprzedni oraz, że niby ja tutaj jakoś lepiej, w sensie, że wyglądam (wpisując się w poetykę Joli Jackowskiej).
Może to prawda, wszelako wątpię (fotografia, jak telewizja – kłamie), że na zdjęciu z tegorocznej zimy wyglądam młodziej, niż na zdjęciu z ubiegłorocznego lata. A właściwie jesieni 2007, a zatem to już trzy lata… Czas leci.

Zdjęcie zamieszczone na poprzednim blogu zrobił mi w redakcji „Dziennika Łódzkiego” Grześ Gałasiński swoim hiperprofesjonalnym fotoreporterskim aparatem wartości połowy dobrego auta. Zamieściłem je, ponieważ przez czas jakiś funkcjonowało w gazecie przy rozmaitych moich felietonach czy innych publicystycznych, że tak się wyrażę, utworach. Pomyślałem, że tak się będzie dobrze kojarzyć. I kojarzyło się. Grześ – dzięki.

Zdjęcie natomiast, którym okraszona jest strona tego bloga (blogu?) wykonała odręcznie moja przyjaciółka Karolina Sofulak, osobistym telefonem komórkowym, podczas prowadzonej przeze mnie próby w sali eksperymentalnej naszej krakowskiej PWSTeatralnej. Zwykle przy pianinie zasiadam inaczej, ale Karolajnie udało się „złapać” mnie w uwidocznionym momencie. I chociaż jakość nie jest doskonała, to wielką mam do tej foty sympatię. I wielu z Was ją podziela. Oczywiście są tacy, którzy uważają, że fota powinna być bardziej „wylaszczona”, ale ja myślę, że ta „lanserska” jest jak najbardziej OK. Jeśli ktoś z Was chciałby zabrać głos w sprawie – chętnie wysłucham. A Karolajnie za „wykon” bardzo dziękuję.

PS. Prowokuję Was do wpisywania komentarzy, bo uwielbiam je czytać :)